Wygładzająca Maska z Glinką

Nakładanie maseczek to chyba jeden z ulubionych zabiegów pielęgnacyjnych każdej kobiety. Możemy wtedy usiąść i przez 15 min, gdy kosmetyk działa na naszą skórę, zrelaksować się, poczytać lub poleżeć w wannie. Do tej pory używałam maseczek w saszetkach, modląc się o to, żeby jakaś ogólnodostępna marka wypuściła produkt w normalnym, dużym opakowaniu. L'Oreal odpowiedział na moje wołania wprowadzając na rynek trzy rodzaje maseczek z glinkami. Okazuje się, że poza komfortem aplikacji, zyskałyśmy także świetny jakościowo produkt!



Maseczka wygładzająca to połączenie trzech mineralnych glinek oraz ekstraktu z czerwonych alg, których zadaniem jest delikatnie złuszczać i odświeżać cerę. W składzie znajdziemy montmorylonit, odpowiedzialny za redukcję niedoskonałości, kaolin, który absorbuje zanieczyszczenia i nadmiar sebum, a także ghassoul, czyli glinkę o właściwościach rozjaśniających. 



Aplikacja maseczki jest niezwykle przyjemna. Posiada ona intensywny, perfumeryjny zapach i kremową konsystencję, w której zatopiono małe drobinki ścierające, więc poza odżywczym działaniem glinek, zapewniamy sobie również delikatny peeling twarzy. Produkt rzeczywiście złuszcza i zwęża pory. Nie wysusza. Po użyciu nie występuje efekt 'ściągnięcia', a skóra jest promienna, miękka i gładka w dotyku. Zauważyłam także minimalną poprawę w gojeniu się niedoskonałości oraz ładniejszy koloryt cery.



Producent zaleca pozostawienie maseczki do wyschnięcia, jednak u mnie, bez względu na nałożoną ilość czy czas oczekiwania, ona po prostu nie zastyga. Nie mam pojęcia, od czego to zależy. Nie jest to minus, ponieważ nie wpływa na właściwości produktu, ale wspominam o tym na wypadek, gdyby któraś z was miała podobny 'problem'. Maseczka sama w sobie, za sprawą koloru, nie wygląda zbyt estetycznie na twarzy. Radziłabym używać jej, kiedy nie ma nikogo w pobliżu, bo intensywnie czerwona twarz może zaniepokoić domowników.



Jedyne, co może rozczarowywać, to wydajność. Na opakowaniu producent zamieścił informację, że kosmetyk starcza na 10 aplikacji. Interesujące... Chyba w przypadku, kiedy używamy go na sam nos. Jestem dopiero po 5-6 użyciach i już widzę dno. Nie jest to jakiś wielki problem, bo cena maseczki, biorąc pod uwagę jej jakość, jest bardzo niska, ale chyba żadna z nas nie lubi, kiedy kończy się jej ulubiony kosmetyk!


Koniecznie dajcie znać, czy używałyście już nowych maseczek z glinkami marki L'Oreal i która najbardziej przypadła wam do gustu! A może macie innych ulubieńców? Podzielcie się swoimi opiniami w komentarzach! Ja z pewnością sięgnę po inne wersje tej maseczki, więc możecie spodziewać się kolejnych postów! Tradycyjnie - zapraszam was także na mój Instagram, gdzie na bieżąco dzielę się z wami swoim beauty życiem - znajdziecie tam recenzje, swatche, makijaże, a czasem i trochę prywaty.

Jo 

7 comments

  1. Nie używałam tych masek, ponieważ uważam za tą cenę można kupić kilka rodzajów maseczek z glinkami do rozrobienia z wodą. Obserwuję

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pewnie, że można, ale niektórzy są leniuszkami i nie chce im się rozrabiać masek z wodą ;) Polecasz jakąś konkretną markę? Do tej pory próbowałam jedynie masek Mokosh

      Delete
  2. Ja uwielbiam zwłaszcza zieloną i czarną. Ulubionej firmy nie mam najczęściej jednak wracam do glinek z Cosmospa i Fitocosmetic.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Słyszałam o tych firmach, ale nigdy nie próbowałam żadnych maseczek od nich! Ja raczej, w tej kwestii, stawiam na produkty, które są łatwo dostępne!

      Delete
  3. Ja też przerzuciłam się na gotowe maseczki, szybciej i efekt równie dobry.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bo po co się męczyć? Jeszcze wody za dużo się naleje i wyjdzie nieodpowiednia konsystencja, a tutaj wszystko gotowe i zamknięte w słoiczku :)

      Delete
  4. Dobrze, przeczytać pozytywną recenzję produktu, który właśnie się kupiło :)

    ReplyDelete