KIKO Free Spirit (Lips&Cheeks)

Kolejna recenzja produktu do ust... Zaskoczeni? Pomadki, kredki, konturówki, to kosmetyki, których testowanie sprawia mi zawsze najwięcej radości. Uwielbiam te matowe i mocno napigmentowane, które cechują się bardzo dobrą trwałością. Jest to niezwykle przydatne, zwłaszcza teraz, kiedy w okresie wakacyjnym nie chcemy tracić zbyt wiele czasu na makijaż oraz poprawki w ciągu dnia.

Moja historia z KIKO jest dosyć ciekawa, ponieważ pierwszy raz spotkałam się z marką 5 lat temu, kiedy mieszkałam w Berlinie. Nie była wtedy znana, ani dostępna w Polsce. Pamiętam, że salon i obsługa wywarły na mnie ogromne wrażenie. 'Luksusowa świątynia makijażu' - pomyślałam, po czym szybko wbiegłam do środka. Byłam niezwykle zaskoczona, że tak dobre, ładne produkty można kupić w niskich cenach. Nie muszę dodawać, że wydałam tam swoje ostatnie, wówczas, pieniądze? Nic dziwnego, że każdy niecierpliwie czekał na otwarcie salonu w Polsce. Niestety obsługa to dla mnie wielkie rozczarowanie (przynajmniej w Poznaniu). Nie rozumiem, dlaczego wygląd klienta ma w Polsce aż takie wielkie znaczenie. Salon odwiedziłam kilkukrotnie. Kiedy byłam w pełnym makijażu, zrobionych włosach - panie zabijały się, żeby pokazać mi wszystkie nowości, natomiast kiedy chciałam szybko wyskoczyć do sklepu w dresie, nikt nawet nie odpowiedział mi 'dzień dobry', a dodam, że żadna z pań nie była zajęta - wszystkie na mnie patrzyły. Co zrobiłam w takiej sytuacji? Wyszłam. Po prostu.



KIKO Free Spirit (Lips&Cheeks) to kolejny świetny produkt tej marki, który miałam okazję testować. Przeszłam już przez podkłady, pudry, korektory, cienie, na pędzlach kończąc i szczerze przyznam, że do tej pory każdemu kosmetykowi KIKO przyznałabym pozytywną recenzję. majlajfbeauty approved! Niestety kredki były częścią limitowanej kolekcji 'Modern Tribes' i nie są już dostępne.



Kredki KIKO są niesamowicie łatwe w użyciu, przy tym bardzo mocno napigmetnowane (kolor, który widzimy w opakowaniu jest rzeczywistym kolorem na ustach). Paleta zawiera tylko 6 odcieni, jednak każdy z nich jest wyjątkowy. Znajdziemy tu zarówno róż, beż, jak i czerwień. Trwałość? Powalająca. Kredka charakteryzuje się kremową formułą, która po kilku minutach zastyga na ustach. Bez obaw możemy jeść, pić, całować się, czy robić inne rzeczy, na które mamy, w danej chwili, ochotę. Jedyne, na co radzę uważać przy regularnym stosowaniu kredki KIKO, to odpowiednie nawilżenie ust, gdyż na dłuższą metę może je minimalnie przesuszać.


Opakowanie jest dość klasyczne, jednak szybko się brudzi. W środku znajdziemy 4,5g produktu, który jest ważny 36 miesięcy od otwarcia. Do każdej kredki dołączona jest specjalna temperówka z dużym otworem, co zdecydowanie ułatwia pracę. Gorąco polecam, jeśli uda wam się znaleźć jakiś egzemplarz na wyprzedażach.






from top to bottom:
03, 02, 06


Jo